Tematy

 

W 1855 r., po wstąpieniu na tron Aleksandra II, w Cesarstwie Rosyjskim nastąpiło złagodzenie kursu antypolskiego, a zarazem ożywiły się nastroje społeczne. Okres niepokojów i manifestacji rozpoczął się od uroczystego pogrzebu wdowy po gen. Józefie Sowińskim, co miało miejsce 11 czerwca 1860 r. Tajne kółka niepodległościowe działały wówczas już we wszystkich zakładach naukowych i szukały kontaktu z młodzieżą rzemieślniczą. 25 lutego 1861 r. na warszawskim Starym Mieście w 30. rocznicę bitwy pod Grochowem odbyła się manifestacja, która została rozpędzona przez żandarmerię, a licznych jej uczestników aresztowano. Wtedy też oberpolicmajster warszawski Teodor Trepow – jak głosiła piosenka – „przy wodotrysku dostał po pysku”. 27 lutego tłum ponownie wyszedł na ulicę, tym razem w manifestacji zorganizowanej przez studentów Szkoły Sztuk Pięknych i Akademii Medyko-Chirurgicznej. Domagano się przeprowadzenia reform społecznych oraz zagwarantowania praw obywatelskich i uwolnienia aresztowanych we wcześniejszej demonstracji. Tym razem padło pięciu zabitych. Byli to: czeladnik krawiecki Filip Adamkiewicz, zatrudniony przy budowie mostu na Wiśle, uczeń Gimnazjum Realnego Michał Arcichiewicz, rzemieślnik metalowiec Karol Brendel oraz dwóch ziemian przybyłych na posiedzenie Towarzystwa Rolniczego – Marceli Karczewski i Zdzisław Rutkowski.

Czytaj więcej

 

W 1855 r., po wstąpieniu na tron Aleksandra II, w Cesarstwie Rosyjskim nastąpiło złagodzenie kursu antypolskiego, a zarazem ożywiły się nastroje społeczne. Okres niepokojów i manifestacji rozpoczął się od uroczystego pogrzebu wdowy po gen. Józefie Sowińskim, co miało miejsce 11 czerwca 1860 r. Tajne kółka niepodległościowe działały wówczas już we wszystkich zakładach naukowych i szukały kontaktu z młodzieżą rzemieślniczą. 25 lutego 1861 r. na warszawskim Starym Mieście w 30. rocznicę bitwy pod Grochowem odbyła się manifestacja, która została rozpędzona przez żandarmerię, a licznych jej uczestników aresztowano. Wtedy też oberpolicmajster warszawski Teodor Trepow – jak głosiła piosenka – „przy wodotrysku dostał po pysku”. 27 lutego tłum ponownie wyszedł na ulicę, tym razem w manifestacji zorganizowanej przez studentów Szkoły Sztuk Pięknych i Akademii Medyko-Chirurgicznej. Domagano się przeprowadzenia reform społecznych oraz zagwarantowania praw obywatelskich i uwolnienia aresztowanych we wcześniejszej demonstracji. Tym razem padło pięciu zabitych. Byli to: czeladnik krawiecki Filip Adamkiewicz, zatrudniony przy budowie mostu na Wiśle, uczeń Gimnazjum Realnego Michał Arcichiewicz, rzemieślnik metalowiec Karol Brendel oraz dwóch ziemian przybyłych na posiedzenie Towarzystwa Rolniczego – Marceli Karczewski i Zdzisław Rutkowski.

Masakra była szokiem dla warszawiaków i wywołała w mieście ogromne poruszenie. Po tragicznych wypadkach dwie grupy zebrały się na naradę: osobno inteligencja i burżuazja warszawska, osobno ziemianie i arystokracja. Ci pierwsi, obradując w Resursie Kupieckiej, powołali tzw. Delegację Miejską. W jej skład weszło 14 przedstawicieli wszystkich stanów. Byli to: bankier Leopold Kronenberg, pisarz Józef Ignacy Kraszewski, lekarz Tytus Chałubiński, fotograf Karol Beyer, kupiec Franciszek Ksawery Szlenkier, obywatele i przemysłowcy Jakub i Teofil Piotrowscy, bankier Mathias Rosen, dziennikarz Józef Kenig, kanonicy Józef Wyszyński i Józef Stecki, szewc Stanisław Hiszpański, urzędnik Jakub Lewiński i adwokat August Trzetrzewiński. Delegacja Miejska wysłała do namiestnika Michała Gorczakowa deputację z prośbą o pozwolenie na uroczysty pogrzeb ofiar, usunięcie z miasta wojska i policji, zatwierdzenie wybranej Delegacji, która miałaby pieczę nad porządkiem w mieście, uwolnienie z więzienia wszystkich aresztowanych i usunięcie ze stanowiska oberpolicmajstra Trepowa. Gorczakow zgodził się na pogrzeb zabitych, który odbył się 2 marca, a bezpieczeństwa w tym czasie pilnowała straż złożona z młodzieży szkolnej i akademickiej. Trepow został wysłany na urlop, zaś Delegacja powołała służbę porządkową, tzw. konstabli, do których zadań należało uspokojenie nastrojów i niedopuszczenie do kolejnej konfrontacji z wojskiem rosyjskim. 17 marca członkowie Delegacji wynegocjowali wypuszczenie większości więźniów politycznych z Cytadeli Warszawskiej. Po pogrzebie ofiar Delegacja Miejska działała nadal jako nieoficjalne przedstawicielstwo narodowe, w składzie powiększonym od 6 marca do 24 osób.

Okres współpracy społeczeństwa z władzą szybko się skończył. Delegacja została rozwiązana przez władze rosyjskie 23 marca 1861 r. W jej miejsce powołano ośmioosobowy Komitet Obywatelski. W kwietniu zaś decyzją namiestnika skończyły działalność zarówno Komitet Obywatelski, jak i narodowa służba policyjna. W nocy z 7 na 8 kwietnia naczelnik Rządu Cywilnego Królestwa Polskiego margrabia Aleksander Wielopolski przedłożył namiestnikowi do podpisu opracowaną przez siebie „ustawę o zbiegowiskach”, dopuszczającą użycie siły zbrojnej wobec ludności cywilnej. Na mocy tej ustawy już 8 kwietnia doszło do masakry bezbronnej ludności na placu Zamkowym. Naliczono około stu zabitych i rannych.

Wydarzenia warszawskie lat 60. XIX w., a głównie osoby w nich uczestniczące, były rejestrowane dzięki nowemu wynalazkowi – fotografii. Prócz funkcji dokumentacyjnej fotografie pełniły jeszcze jedną ważną rolę: były potężną bronią propagandową, mającą pobudzać ducha Polaków i przekonywać do sprawy polskiej Europę Zachodnią. Ciała ofiar masakry 27 lutego przeniesiono do Hotelu Europejskiego, gdzie miały być obiektem oględzin sądowych. W tym czasie fotograf warszawski Karol Beyer wykonał zdjęcia zwłok, które następnie w licznych egzemplarzach kolportował w kraju i za granicą w celu wywołania nastrojów wrogich wobec zaborcy. Swoją działalność okupił aresztowaniem i zesłaniem na Syberię. Fotografie te przyczyniły się – podobnie jak ceremonia pogrzebowa – do wykreowania kultu Pięciu Poległych. Powszechne było w tym okresie przyrównywanie Polski do Chrystusa ukrzyżowanego, a Pięciu Poległych do pięciu Jego ran.

Gorączkowe nastroje nie gasły. 10 października 1861 r. odbył się pogrzeb szanowanego za patriotyzm arcybiskupa warszawskiego Antoniego Melchiora Fijałkowskiego. Uroczystość zamieniła się w manifestację patriotyczną. W efekcie 14 października 1861 r. namiestnik Karol Lambert wprowadził stan wojenny, przez co wszelkie demonstracje patriotyczne, a nawet nabożeństwa stały się nielegalne. Na głównych placach warszawskich pojawiły się namioty wojskowe oraz składy broni palnej. Mimo to 15 października Warszawa postanowiła uczcić rocznicę śmierci Tadeusza Kościuszki, organizując w kilku kościołach msze żałobne. Wojsko w odwecie wtargnęło do świątyń, by bić obecnych i dokonać aresztowań. Ofiarą padli uczestnicy nabożeństw w katedrze św. Jana i kościele św. Anny. Warszawskie władze duchowne uznały te wypadki za profanację miejsc kultu i nakazały ich zamknięcie. W akcie solidarności zostały też zamknięte niektóre synagogi. W odwecie nastąpiły represje, które dotknęły hierarchów Kościoła katolickiego, nadrabina warszawskiego, a także inne osoby duchowne i świeckie.

W kolejnym, 1862 r. sytuacja nie uległa polepszeniu. Trzej młodzi konspiratorzy podlegający tajnemu Komitetowi Centralnemu Narodowemu: Ludwik Jaroszyński, Ludwil Ryll i Jan Rzońca próbowali w sierpniu dokonać zamachu na znienawidzonych powszechnie reprezentantów władzy zaborczej, a mianowicie urzędującego od maja namiestnika Królestwa Polskiego wielkiego księcia Konstantego Mikołajewicza oraz margrabiego Aleksandra Wielopolskiego. Akcja się nie powiodła, a zamachowcy zostali ujęci i straceni w Cytadeli. Wreszcie w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 r. wybuchło w Warszawie powstanie przeciw rosyjskiemu zaborcy, a działania wojskowe rozprzestrzeniły się na Królestwo i tzw. Ziemie Zabrane.

Już po pierwszych manifestacjach lutowych zaczęto w Warszawie, a następnie w zaborze rosyjskim i pozostałych zaborach ostentacyjnie nosić czarne stroje. Nastał okres tzw. żałoby narodowej. Anonimowy tekst z 3 marca 1861 r., który – jak twierdzono – był dziełem arcybiskupa Fijałkowskiego, nakazujący „wszystkim częściom odwiecznej Polski” przywdziać żałobę na czas nieokreślony, zamienił te demonstracje w obowiązek patriotyczny. Kobiety zaczęły nosić suknie czarne lub czarno-białe. Te, które nadal ubierały się kolorowo, były narażone na oblanie czarną farbą. Do strojów zakładano czarną biżuterię żałobną: krzyżyki, naszyjniki i bransolety w formie łańcuchów, pierścionki i obrączki z datami masakr warszawskich. Popularnym motywem zdobniczym były symbole triady cnót teologicznych: wiary – nadziei – miłości, czyli krzyże – kotwice – serca. Mężczyźni ubierali się w czamary i wysokie buty, w które wpuszczano spodnie. Nieodzownym elementem były czapki konfederatki, które zastąpiły wyklęty cylinder. Był to też popularny strój późniejszych powstańców.

Presja opinii publicznej na noszenie żałoby narodowej była bardzo silna. Stanisław Rybicki, wyrażając się krytycznie o tym zjawisku, które określił jako „bzik kostiumowy”, pisał w swych wspomnieniach: „kto nie nosi żałoby i niskiego kapelusza, źle jest uważany, a przez to narażonym bywa na każdym kroku na nieprzyjemności ze strony gawiedzi ulicznej”. Oficjalnie obowiązek żałoby został zniesiony odezwą Rządu Narodowego z 29 października 1963 r., co bynajmniej nie wpłynęło znacząco na obyczaj narodowy. Nadal noszono żałobne stroje i akcesoria, mimo represji władz wszystkich trzech zaborów.

Czytaj mniej